Witam was ludziska z kabiny Blogera! Bloger... Bloger... te słowa słyszę niemalże codziennie, bo taką ksywę dostałem od moich kolegów w firmie, po tym jak się dowiedzieli, że aktywnie działam w sieci. Właściwie odpowiada mi taka etykieta, nawet chciałem sobie dorzucić trzecią tabliczkę na szybę, w końcu jestem blogerem, bynajmniej tak uważam, choć ostatnio się zapuściłem... Aż wstyd... Wiem, że jest masa ludzi, którzy lubili i pewnie nadal chętnie poczytaliby moje zapiski. Ostatnimi czasy opuściłem się nie tylko na blogu ale też nie mam weny do nagrywania filmów, nie wiem od czego to jest uzależnione... Tzn. domyślam się. Życie nauczyło mnie, że nie warto jest filmować przebywając na różnego rodzaju firmach, takie też wytyczne dostałem z mojej firmy, zresztą nie szukam problemów i wiem, że tak trzeba. Mógłbym zrobić jeden film, którego ujęcia nie wykroczyłyby poza drzwi mojej ciężarówki ale co dalej...? Każdy kolejny film byłby podobny do poprzedniego i tak w kółko... Monotonia... Dlatego zanim coś nagram potrzebuję wiedzieć co chcę pokazać i co mogę pokazać ale chwilowy brak pomysłów spędza sen z powiek. Kiedyś nagrywanie było łatwiejsze, człowiek nagrywał wszystko, nie zważając na to gdzie jest i co mówi, tylko później okazało się, że są z tego tytułu nie lada problemy. Z czasem kiedy blog, facebook i youtube docierał do coraz większej liczby osób zaczynały się problemy... Ale nie o tym.
Blog... Hm... Muszę trochę nad nim popracować. Były czasy kiedy notowałem na nim ok tysiąca wejść dziennie. Na dzień dzisiejszy odwiedza mnie na blogu średnio 120 osób, domyślam się, że to właśnie grupa moich stałych czytelników, którzy z niecierpliwością doglądają nowości na blogu. Myślę, że będzie trochę materiału na posty, zawodowo ale i prywatnie nie stoję w miejscu.
Postaram się wam zrekompensować moją nieobecność, tym samym zobowiązuję się do umieszczania większej ilości wpisów, a teraz już kończę, trzeba się wyspać by przetrwać kolejny dzień. Byle do rozładunku, a potem do załadunku, tak dzień w dzień życie rozgrywa się na naszych drogach, zaszczanych parkingach, lepszych i gorszych firmach.
Do napisania!
Bloger
Świat widziany okiem kierowcy ciężarówki.
Życie kierowcy.
Zdjęcia.
Trasy.
Dziennik kabinowy.
Tkaczykowski, kierowca, chłodnia, podwójna obsada, transport międzynarodowy...
Odwiedź facebook...
czwartek, 13 listopada 2014
niedziela, 5 stycznia 2014
Nowa praca, nowe doświadczenia...
Witam wszystkich po dość długiej przerwie, nazwijmy to świątecznej :) Życie po raz kolejny pokazało, że "chłopa wyciągniesz z ciężarówki, ale ciężarówki z chłopa już nie". Początkowo jeszcze przed świętami próbowałem swoich sił w dystrybucji sieci marketów, szybko jednak stwierdziłem, że marka marketów dla której miałem pracować i cała dystrybucja to jakaś patologia! Zaryzykuję stwierdzenie, iż pracujący dla tej firmy kierowca powinien mieć na umowie o pracę nie "kierowca" ale "magazynier - kierowca", ze szczególnym naciskiem na "magazynier". Z Twojej zmiany 6 godzin ciągasz palety w te i z powrotem a 3 godziny trzymasz kierownicę Twojego zestawu. Pewnie kierowcy domyślą się co to za firma... Nie wiem właściwie na co liczyłem, każdy mówił: "daj sobie spokój z tą firmą" ale ja sądziłem, że jest inaczej i ślepo w to wierzyłem. Okazało się, że mieli rację... Po sześciu dniach pracy dostałem załadunek na siódmy dzień... no zaraz zaraz... No tak... Przecież w reklamie telewizyjnej zaszczytne hasło: "teraz dostawy świeżej żywności codziennie! Nawet w niedzielę!" Pieprzyć to! Niech sobie sami wożą, gdzie tu logika, gdzie przepisy, a gdzie mój wolny czas w domu? Nie tylko spanie, robota, spanie, robota...
Z odsieczą przyszedł kolejny kolega, który zaproponował pomoc w zatrudnieniu w firmie dla której pracował. Kontenery... z opowieści kolegów po fachu kolejny grząski temat... Ach idę, zobaczę co będzie a jak nie wypali to idę na międzynarodówkę bo wystarczy już tej krajówki. W nowej pracy nowi ludzie, nowe zasady dodatkowo stres powodowany tym, że czułem się jakbym jeździł od wczoraj... Jeżdżę już przeszło miesiąc i tydzień i tym razem cieszę się, że nie posłuchałem i nie uwierzyłem w mity głoszące wieści o transporcie kontenerów. Miałem być przeładowany, miała mnie kontrolować inspekcja codziennie a o czasie pracy miałem zapomnieć a mimo to chciałem tego posmakować. Właściwie nie wiem czemu wcześniej tego nie zrobiłem, nie poszedłem na kontenery, chłodnia to przy tym zapierdziel. Najkrótszy załadunek w porcie 7 minut, najdłuższy 2 godziny, zakręcasz 2 rygle i zabezpieczasz kontener w 4 minuty i jesteś gotowy do drogi. Czyste ręce, nic nie dźwigasz, załadunek ani rozładunek nie jest obowiązkiem kierowcy. Ty masz dbać o auto, o papiery i cieszyć się, że jesteś kierowcą ciężarówki. Praca zgodna z czasem pracy kierowcy, zgodna z dopuszczalnymi tonażami, nowe samochody a koło inspekcji przejeżdżasz swobodnie, gdzie będzie Maćkowi lepiej...?
Myślę, że transport kontenerów na przestrzeni lat uległ widocznej przemianie. Swoje wnioski wyciągam jednak po mojej firmie, nie mogę mówić za wszystkich, ale wierzę, że każdy kierowca w tej branży odczuł widoczną gołym okiem poprawę. Oby było tylko lepiej :) Jak w każdej gałęzi transportu są firmy wyjątki, ale dziwię się ludziom, którzy do tych wyjątków należą...
No nic, pozostaje mi tylko cieszyć się pracą i pracować :)
PS. W Nowym 2014 Roku życzę wam przede wszystkim zdrowia, resztę sobie kupicie! I cholera nie jeździć po pijaku!
To mówiłem ja... Tkaczykowski...
Z odsieczą przyszedł kolejny kolega, który zaproponował pomoc w zatrudnieniu w firmie dla której pracował. Kontenery... z opowieści kolegów po fachu kolejny grząski temat... Ach idę, zobaczę co będzie a jak nie wypali to idę na międzynarodówkę bo wystarczy już tej krajówki. W nowej pracy nowi ludzie, nowe zasady dodatkowo stres powodowany tym, że czułem się jakbym jeździł od wczoraj... Jeżdżę już przeszło miesiąc i tydzień i tym razem cieszę się, że nie posłuchałem i nie uwierzyłem w mity głoszące wieści o transporcie kontenerów. Miałem być przeładowany, miała mnie kontrolować inspekcja codziennie a o czasie pracy miałem zapomnieć a mimo to chciałem tego posmakować. Właściwie nie wiem czemu wcześniej tego nie zrobiłem, nie poszedłem na kontenery, chłodnia to przy tym zapierdziel. Najkrótszy załadunek w porcie 7 minut, najdłuższy 2 godziny, zakręcasz 2 rygle i zabezpieczasz kontener w 4 minuty i jesteś gotowy do drogi. Czyste ręce, nic nie dźwigasz, załadunek ani rozładunek nie jest obowiązkiem kierowcy. Ty masz dbać o auto, o papiery i cieszyć się, że jesteś kierowcą ciężarówki. Praca zgodna z czasem pracy kierowcy, zgodna z dopuszczalnymi tonażami, nowe samochody a koło inspekcji przejeżdżasz swobodnie, gdzie będzie Maćkowi lepiej...?
Myślę, że transport kontenerów na przestrzeni lat uległ widocznej przemianie. Swoje wnioski wyciągam jednak po mojej firmie, nie mogę mówić za wszystkich, ale wierzę, że każdy kierowca w tej branży odczuł widoczną gołym okiem poprawę. Oby było tylko lepiej :) Jak w każdej gałęzi transportu są firmy wyjątki, ale dziwię się ludziom, którzy do tych wyjątków należą...
No nic, pozostaje mi tylko cieszyć się pracą i pracować :)
PS. W Nowym 2014 Roku życzę wam przede wszystkim zdrowia, resztę sobie kupicie! I cholera nie jeździć po pijaku!
To mówiłem ja... Tkaczykowski...
wtorek, 22 października 2013
Plan na życie...
Ponieważ jestem jeszcze młody, życie nakazuje dalej realizować plan. Dochodzę do punktu małżeństwo. Poszczególne podpunkty w drodze do małżeństwa można realizować w przerwie między trasami. Ale samego punktu kulminacyjnego nie załatwisz w przerwie między trasami. Niemożliwością jest urlop miesięczny, wygenerujesz za duże straty firmie. Trzeba zatrudnić kogoś na Twoje zastępstwo a raczej nikt nie przyjdzie pracować na miesiąc za Ciebie tylko będzie chciał być "normalnie" zatrudniony. Więc albo się zwolnisz i będziesz wesołym, żonatym bezrobotnym albo weźmiesz ślub w przerwie między trasami a w podróż poślubną weźmiesz żonę i pojedziecie sobie w trasę. To nie są tylko wybory, wybory, wybory... To są najtrudniejsze wybory, najtrudniejsze wybory, najtrudniejsze wybory. Dlatego mówię sobie dość po raz chyba już nie wiem który z rzędu. Wolę być bezrobotny niż przejeździć jeden z bardzo ważnych okresów w życiu! I cóż mija miesiąc od kiedy nie pracuję. Nie chodzi o to, że pracy nie ma, bo praca jest. Ale znów trzeba dokonać najtrudniejszego wyboru...
czwartek, 8 sierpnia 2013
17sta godzina w oczekiwaniu na załadunek...
Totalna porażka... Śruta rzepakowa, sojowa, zboża, wszystko na raz, rozładunki załadunki... Wczoraj stanąłem tak jak na zdjęciu i stoję w tym miejscu już 17 godzin... Widok z przodu, wysoki budynek wyznaczał wczoraj początek kolejki, wiódł do niego tylko jeden pas drogi, ciężarówki stały jedna na drugiej. Koniec kolejki dopiero przy szlabanie (widok z tyłu). W pewnym momencie ochrona jeździła i kazała się jeszcze bardziej dociskać bo auta nie mieściły się w porcie, można sobie wyobrazić co tu się wczoraj działo... Stałem tak od 14:00 a o 23:00 w oficjalnym komunikacie dowiedziałem się, że załadunek śruty sojowej został wstrzymany na poczet rozładunków, oznaczało to, że co najmniej do 6:00 mogłem sobie odpuścić wysłuchiwanie na radiu wyczytywanych kolejno kierowców... Przebudziłem się ok. 4:00 ruch w porcie był całkiem spory więc podnoszę gruszkę w obawie, że coś przegapiłem i pytam czy może ładują. Ale niestety nic z tego... Więc odetchnąłem i położyłem dalej się spać. Wstałem ok. 7:00 i pytam czy ładują już. Nadal nic... czekają na decyzję kierownictwa, które to w pracy zjawia się dopiero na 9:00, jakby nie było telefonów... Sam fakt czekania nie przeraża mnie tak, jak fakt, że większość kierowców, która przyjechała tu na rozładunek, czuwała cały czas do rana, teraz wyjechała na drogi. Dzień jazdy, noc oczekiwania i znowu dzień jazdy... Myślicie, że długo można wytrzymać w takim systemie pracy? Tym bardziej w niesprzyjających warunkach pogodowych gdzie temperatura w kabinie dochodzi do 40 stopni podczas postoju? Prędzej czy później, tu czy w innym miejscu Polski stanie się tragedia, a kierowcy żartując na zmianę dodają, że co by się nie stało to i tak będzie wina kierowcy... Panuje tu bardzo napięta atmosfera, afera wisi w powietrzu i tylko czekać kiedy ktoś wybuchnie. Na razie kierowcy wydzwaniają po firmach, te wydzwaniają po następnych firmach, jeden kierowca dodzwonił się do prezesa, ale okazało się, że nic nie poradzi bo jest na spotkaniu... Po co te spotkania jak robota stoi...? Powoli i mnie zaczyna ogarniać zdenerwowanie. Za 17 godzin postoju nikt mi nie płaci... Za 24 godziny dostanę 50 zł postojowego hehe... Bo przecież wielu z nas zarabia na przebytych kilometrach... Jest już czwartek, o 10:30 miałem być na rozładunku koło Bełchatowa czyli za 1,5 godziny haha. Wtedy załadowałbym powrót i w piątek byłbym w domu o w miarę ludzkiej godzinie. A teraz wychodzi na to, że wszystko przesunie się o jeden dzień a ja wrócę w sobotę rano bo nie zdążę zjechać przed piątkowym zakazem wakacyjnym... Ja pierdziele, z pewnością cała ta sytuacja nie napawa mnie optymizmem ani nie motywuje do pracy. Najchętniej wywinąłbym tu rogala i udał się do domu! Bo dochodzi 9ta a przede mną jeszcze samochody... Nie wiem o której stąd się wydostanę... Bo oczywiście od wczoraj załadunki wstrzymane... Boże miej mnie w swej opiece...
Etykiety:
17 godzin,
blog,
ciężarówki,
Gdynia,
kierowca,
MAN,
naczepa,
oczekiwanie,
port,
silos,
tkaczykowski,
załadunek
czwartek, 1 sierpnia 2013
Wspomnienie z Master Truck 2013
Nie miałem okazji dodać zdjęć z Master Truck 2013, więc je tutaj wrzucę. W dużym skrócie: niesamowici ludzie, niesamowita impreza! To trzeba poczuć na własnej skórze... Zdjęcia, nowe twarze, wywiady a nawet autografy... Sam osobiście miałem możliwość wjazdu jedną z Magnumek na zlot dzięki uprzejmości firmy Pol-Mark, za co serdecznie im dziękuję! Zlot zakończył się dla mnie na drugi dzień bo trzeba było liczyć się z 12sto godzinną drogą powrotną, szybko się zmyłem ale co widziałem, kogo poznałem to moje! :) Choć miałem wielką nadzieję na spory materiał, mam tylko to...
Wspomniałem też o wywiadzie, to wywiad dla nowo otwartego portalu tirstop.pl Możecie zobaczyć i posłuchać trochę naszych głupot klikając w ten link :)
To tyle :) Było na prawdę zjawiskowo i każdemu polecam wycieczkę na to truckerskie spotkanie! Mam nadzieję, że to nie moje ostatnie spotkanie z ludźmi, których tam spotkałem! Oby do następnego roku ;)
Wspomniałem też o wywiadzie, to wywiad dla nowo otwartego portalu tirstop.pl Możecie zobaczyć i posłuchać trochę naszych głupot klikając w ten link :)
To tyle :) Było na prawdę zjawiskowo i każdemu polecam wycieczkę na to truckerskie spotkanie! Mam nadzieję, że to nie moje ostatnie spotkanie z ludźmi, których tam spotkałem! Oby do następnego roku ;)
Etykiety:
KD TRUCK,
Krzych Solt,
MAN,
master truck 2013,
Nolibab,
Pol-Mark,
tkaczykowski,
Zibi
Subskrybuj:
Posty (Atom)



